Tatry na nartach – taki tytuł nosi nowy, obszerny przewodnik dobrze znanego w polskim środowisku skiturowym autora – Wojciecha Szatkowskiego. Czy ta prawie 400 stronicowa publikacja ma szansę na stałe zagościć w naszych plecakach obok Wali-Życzkowskiego?

Przewodnik to szerkie pojęcie – z jednej strony może być bardzo skondensowanym opracowaniem przydatnym w terenie, z drugiej obszerną, bogato ilustrowaną publikacją służącą raczej inspiracji niż konkretnemu planowaniu. Ten przewodnik zdecydowanie należy do drugiej grupy, a przy okazji nie brak w nim skrajności.

Na prawie 380str znajdziemy obszerny wstęp teoretyczny i historyczny, porady dla początkujących i opisane wycieczki reglowe, co wydaje się definiować odbiorcę jako początkującego narciarza wysokogórskiego lub nawet osoby dopiero tym sportem zainteresowane.

Z drugiej strony mamy tu opisy trundych zjazdów (Czerwona Ławka, Barania Przełęcz czy nasze Rysy), które nadają się dla zdecydowanie bardziej doświadczonych narciarzy. Nie znajdziemy jednak ani schematów zjazdów ani (o zgrozo!) ich wycen. Musimy zadowolić się nastromieniem oraz lakonicznym „wycieczka bardzo trudna“ lub „wycieczka łatwa“. Dodatkowo stosunkowo cienki papier wraz ze spiralną oprawą i objętością nie wróżą mu zbyt długiego życia w ciężkich terenowych warunkach.

Jednak mam wrażenie, że nie do tego ta publikacja została stworzona. Idealnie nadaje się na długie, zimowe wieczory, które spędzamy w domach, czekając na kolejny śnieżny, skiturowy weekend. Sposób opisu wycieczek, obszerność terenowa i rożnorodność trudności zjazdów dają nam to co lubimy najbardziej – możliwość marzenia, planowania i bycia myślami w górach – kiedy czas lub warunki na to nie pozwalają. Jest to publikacja pobudzająca wyobraźnię i doskonale nadająca się do pielęgnacji naszej skiturowej pasji. Napisana w lekki sposób, ucząca nie tylko topografii ale i historii, bogato ilustrowana ciekawymi zdjęciami łatwo pozwala odpłynąć myślami…

Tekst ukazał się w magazynie Taternik.